Od wózka do zdrowia – Katie wyzdrowiała dzięki jednej metodzie

Od wózka do zdrowia – Katie wyzdrowiała dzięki jednej metodzie

Dwa lata temu nie mogłam stanąć na nogach – i nie, to nie jest tylko metafora. Takie było moje życie. Gdy miałam 25 lat, byłam zdana na pełne bólu chodzenie o kulach, które eskalowało do życia na wózku. Lekarze, którzy mnie widzieli, nie mieli dla mnie żadnych rozwiązań, ale szczęśliwie udało mi się znaleźć lekarza w internecie – on zdecydował mi się pomóc. Gdy przyjaciel pokazał mi kanał dra Roberta Morse’a na YouTube, moje życie zmieniło się na zawsze.

Oto historia pokonywania wielu problemów zdrowotnych. Niektóre z nich były wyniszczające, inne zaś, jak wówczas mi się wydawało, „normalne”, z którymi musiałabym się borykać do końca życia. To nie jest piękna opowieść – mówi Katie Sapotato z Kanady – jest głęboko osobista, a czasem krępująca, ale chcę się nią podzielić, ponieważ jest dowodem na to, że Twoje zdrowie jest w Twoich rękach.

Zdrowotne problemy zmieniły mnie całkowicie. Nie piszę tej historii, aby ludzie mogli zrozumieć, co mi się przydarzyło. Piszę to dla wszystkich, którzy widzieli się z wieloma lekarzami i dostawali recepty bez odpowiedzi. Dla tych, którzy zostali skazani na „dożywocie” przez chorobę. Dla tych, którzy kwestionują system, który przeszukują internet w poszukiwaniu referencji i dowodów. Dla wszystkich, którzy mają dość ukrywania objawów zamiast zajmować się przyczyną swojej choroby.

Dr Morse uratował wielu ludzi przed nowotworami, stwardnieniem rozsianym, fibromalgią, cukrzycą, boreliozą, ciężkim reumatoidalnym zapaleniem stawów… Spędził setki godzin na YouTube, kształcąc za darmo, a jako absolwent Międzynarodowej Szkoły Detoksykacji i uczestniczka jego praktyki czuję się zobowiązana do podzielenia się swoją historią. Wiem, to historia bardzo osobista, ale może ktoś ją przeczyta i pomyśli: „ja też tak mam”. A kiedy jest się chorym i przykutym do łóżka, stwierdzenie „też tak mam” znaczy naprawdę wiele.

Historia przed wypadkiem

Od lutego do października 2017 roku nie mogłam postawić samodzielnie więcej niż kilka kroków. Żyłam o kulach i w wielkim bólu. W prawej stopie od łuku stopy aż do łydek miałam przewlekłe zapalenie. Kiedy naciskałam na kostkę, okropnie mnie bolała. Początkowo kulałam tylko podczas długich spacerów, z czasem ból eskalował i nie mogłam nosić żadnych ciężarów. Gorszy był tylko ból nerwów – ciągle odczuwałam piekący ból w łydce i mrowienie. Z czasem moje biodro wyskoczyło z miejsca i stało się tak czułe, że nie mogłam założyć spodni ani leżeć w pozycji, która nie była idealnie prosta. Czułam się, jakbym zwisała z jednej strony ciała, jakby mięśnie dookoła moich bioder po prostu się poddały. Prowadzenie samochodu stało się nie do zniesienia, ponieważ jeszcze bardziej rozpaliłoby moje zapalone ścięgno i pobudziłoby nerwy. Musiałam rzucić pracę i zasadniczo spędzać czas w łóżku, ponieważ poruszanie się kosztowało mnie wiele bólu.

Aby wytłumaczyć, jak trafiłam na wózek inwalidzki, muszę przejść do historii zdrowia. Nie było bowiem żadnego traumatycznego wydarzenia, które by mnie okaleczyło. Chcę tym samym powiedzieć, że jeśli cierpisz na poważne choroby, to najpewniej masz też listę mniej poważnych problemów zdrowotnych.

Trądzik – cierpię na trądzik przez większość mojego życia. Nie pamiętam, żebym od siódmej klasy miała czystą skórę. Jak każda osoba, która walczy z trądzikiem, straciłam mnóstwo pieniędzy na wypróbowanie setek produktów. Mam taki rodzaj skóry, który po każdym pojedynczym pryszczu zostawia ciemnoczerwony ślad hiperpigmentacji. Gdy dochodziły nowe pryszcze, moja twarz wyglądała katastrofalnie. Na szczęście udawało mi się to zakryć makijażem – bez niego nie wychodziłabym z domu. Kondycja skóry zaczęła mi się poprawiać, kiedy skończyłam 23 lata, ale trądzik wrócił znów w 2017 roku, gdy stres dotknął moje zdrowie i życie.

Arytmia serca – ma ją większość rodziny od strony mojego ojca. Moje serce również biło nieregularnie, co nie zdarzało się tak często, ale kiedy już się przytrafiało, czułam mdłości i zawroty głowy. Szybko zauważyłam, że szczególny wpływ na arytmię ma spożycie alkoholu. Naturalnie częstotliwość mojej arytmii wzrosła na pierwszym i drugim roku studiów. Na trzecim roku już się uspokoiłam, podobnie jak moja arytmia, chociaż wciąż pojawiała się podczas letnich weekendów. Nigdy nie byłam w stanie złapać jej na monitorze serca, aby potwierdzić rodzaj arytmii, mimo że widziałam wielu członków mojej rodziny przechodzących z tego powodu operacje. Lekarze powiedzieli mi, że jest jak jest, mam się nie martwić i już. Czasami jednak moja arytmia trwała godzinami, a ja zastanawiałam się, czy umrę…

Zaparcia – niezbyt częste wypróżnianie to coś, co dotykało przez całe życie. Pamiętam, gdy mama zmuszała mnie do jedzenia suszonych moreli i picia soku z suszonych śliwek, by trochę poruszyć jelita. Obrzydlistwo. Uczucie ciągłego niepokoju w dolnej części brzucha, powiększony brzuch, bardzo małe, ciemne stolce… Tak właśnie, myślałam, że to przecież nic strasznego. Zjadasz pizzę i obserwujesz, jak Twój brzuch zwiększa swój rozmiar do wielkości balona? Taaaaak, to na pewno normalne. Ciągle nie mogę uwierzyć, jak źle się wtedy czułam i jak zwyczajne to uczucie mi się wydawało! Mój żołądek był ciężki i wzdęty każdego dnia. Patrząc na to teraz, czuję się głupio. Nie zdawałam sobie sprawy z korelacji diety i właściwego wypróżniania. Kiedy stałam się weganką, zaczęłam się czuć o niebo lepiej. Kiedy przeszłam na jedzenie wyłącznie surowych warzyw i owoców, różnica wyglądała tak, jakby porównać dzień z nocą.

Szczelina odbytu – pojawiła się pod koniec 2011 roku. Nie goiła się i była bardzo bolesna. W 2012 roku przeszłam operację (sfinkterotomię), by to naprawić. Pomogła, ale problem trwał jeszcze długo po operacji. Czasami mi to nie przeszkadzało, czasami bolało jak diabli. I znów, głupio mi, że nie powiązałam tego z dietą. Dopiero dzisiaj widzę, jak drastycznie zmieniło się moje życie, gdy zmieniła się też moja dieta.

Hemoroidy – rozwinęły się u mnie w 2016 roku. Szczerze mówiąc, jestem zaskoczona, że nie stało się to wcześniej, biorąc pod uwagę moje zaparcia i problemy z odbytem. Hemoroidy swędziały jak jasna cholera.

Zespół napięcia przedmiesiączkowego – większość dziewczyn boi się tego okropnego tygodnia w miesiącu, w którym ich ciała krwawią i poddają się skurczom. Dla mnie był to tydzień, który kojarzył się z absolutnym piekłem. Przyjmowałam tabletki antykoncepcyjne przez 12 lat i w ostatnim roku ich przyjmowania mój PMS wymknął się spod kontroli. Gdy tylko docierałam do ostatniego rzędu tabletek, drastycznie zmieniał się mój nastrój. I to nie było typowe wahanie nastroju: raczej pełzanie do łóżka i depresyjne gapienie się w ściany. Po czterech tabletkach było tak, jakby wisiała nade mną czarna mgła, spod której nie mogłam się uwolnić. Gdy przychodził okres, pojawiała się natychmiastowa ulga. Nie mam dzisiaj żadnych wątpliwości, że pod koniec 2016 roku cierpiałam na przedmiesiączkowe zaburzenie dysforyczne.

hipoalergiczni-historia-katie3

Endometrioza – zrujnowała moje życie seksualne. Widząc, że na blistrze tabletek antykoncepcyjnych został mi ostatni rządek, wiedziałam, że nie mogę uprawiać seksu, dopóki okres się nie skończy. Dlaczego? Ponieważ podczas seksu lub po czułabym silny ból w dolnej części brzucha przez przynajmniej pół godziny. Miałam wrażenie, jakby moje wnętrzności miały zaraz wypaść. Z reguły leżałam więc w pozycji embrionalnej na podłodze łazienki, płacząc i modląc się, aby wszystko się już skończyło. Ostatni raz ból był tak silny, że prawie zemdlałam – pociłam się obficie, miałam zawroty głowy, dzwoniło mi w uszach, traciłam przytomność, ledwo mogłam się poruszać. W całym moim życiu i długą listą problemów zdrowotnych (jak połamane kości po walce ze starszym bratem) nic nigdy nie przebiło tej chwili. Gdy okres się kończył, mogłam przez dwa tygodnie uprawiać seks bez bólu. Krwawiłam też podczas seksu w dowolnym, losowym punkcie mojego cyklu. Sprawdziłam to – mój ginekolog powiedział, że szyjka macicy krwawi po dotyku i najprawdopodobniej mam endometriozę. Miałam pójść na kolejny test, aby to potwierdzić, ale nie poszłam, ponieważ znalazłam doktora Morse’a i dowiedziałam się, dlaczego tak się dzieje. Przestałam chodzić do wszystkich lekarzy, ponieważ bardziej interesowałam się leczeniem przyczyny objawów niż przyjmowaniem tabletek na receptę.

Atypowe komórki – zostały znalezione na mojej szyjce macicy. Szokujące, prawda? To nie był pierwszy test, który mi to powiedział. Wykonałam biopsję i na szczęście komórki nie były rakowe, ale te atypowe są najczęściej przedrakowymi. Pojawiły się, gdy miałam 15 lat.

Astma – przez całe życie chorowałam na astmę. Nie było tak źle, aż do ostatnich kilku lat, kiedy potrzebowałam codziennych inhalacji. Byłam naiwną idiotką, która sięgała po niebieskie inhalatory (awaryjne – ciężki steryd) zamiast tych zapobiegawczych. Moją astmę rozbudzały różne rzeczy: ćwiczenia, koty, zakurzone miejsca, perfumy, wilgotność, dym itp. do tego stopnia, że nie chciałam z tego powodu wychodzić z domu. Nie mogłam już przebywać w miejscach, w których paliły się świece, intensywnie pachniało perfumami lub dymem. Sytuacja zaczęła się pogarszać w 2016 roku z powodu, jak sądzę, mieszkania w piwnicy i pogorszenia moich alergii. Nie było dnia, żebym w którymś momencie nie miała trudności z oddychaniem i była całkowicie zależna od moich inhalatorów.

Alergia – przez całe życie ją miałam. Reagowałam na typowe rzeczy, takie jak trawa, ambrozja, drzewa. Chowałam więc znajomym odświeżacze powietrza do schowka. Przebiegałam przez wyspę makijażową w galeriach handlowych, żeby nie musieć nic wdychać. Ludzie zwykli rolować dla mnie jointy, ponieważ dotykanie trawy powodowało u mnie pokrzywkę. Podczas testów alergicznych miałam wrażenie, jakby alergia chciała podpalić moje przedramię. W pewnym momencie miałam nawet reakcję anafilaktyczną na niektóre owoce (na szczęście ten etap trwał tylko rok). To nie była sezonowa alergia – trwała cały rok. Przestałam kupować pudełka z chusteczkami jednorazowymi w zamian za rolki papieru toaletowego, ponieważ taniej było je mieć w każdym pokoju, gdy tylko ich potrzebowałam. Ciągle smarkałam i kichałam. Szłam do pracy z opuchniętymi oczami więcej razy, niż mogłabym zliczyć i dlatego często bywałam odsyłana do domu. Posiadam rekord 32 kichnięć z rzędu bez oddechu pomiędzy nimi. Spędzenie kilku godzin w domu przyjaciół z kotami sprawiłoby, że kichałabym w zasadzie bez przerw, miałabym mokre, swędzące oczy. Kiedy chodziłam do przyjaciół kochających zwierzęta, zawsze miałam przy sobie rolkę papieru toaletowego, ponieważ moja alergia nie ustępowała.

Problemy ze stopą, kostką, biodrem i alergia

2015

Zaczął boleć mnie łuk prawej stopy. Musiałam kupić w sklepie specjalne wkładki do wszystkich swoich butów. W domu zaczęłam nosić kapcie.

Kwiecień 2016

Po weekendzie utykania w domku moich przyjaciół bez obuwia wspierającego stopa bolała mnie z każdym krokiem. Poszłam do lekarza specjalizującego się w budowie stóp. Powiedział mi, że ból jest spowodowany uciskiem kostki wewnątrz na ścięgno i mięsień. Jego zdaniem nic nie dało się zrobić poza noszeniem wspierających butów do biegania z ortezą na każdym etapie mojego życia… To były dla mnie druzgocące wieści, ponieważ poza ćwiczeniami nigdy nie nosiłam butów do biegania. Oznaczało to koniec noszenia uroczych sukienek, spódnic, kozaków, szpilek i sandałów. Zasadniczo zostałam skazana na ubieranie się w stylu Sporty Spice przez całe swoje życie. Wiem, że są gorsze rzeczy, ale odebranie mi możliwości noszenia tego, co chcę, wywarło na mnie ogromny wpływ, ponieważ uwielbiałam modę i różnorodne ubrania. Ale cóż, życie toczyło się dalej. Kupiłam swoje ortezy za 575 dolarów, a one zrobiły ogromną różnicę – mogłam chodzić bez bólu, kontynuować treningi i codzienne życie, kiedy nosiłam je w odpowiednich butach. Ortezy mogłam jednak umieścić tylko w niektórych butach ze wspierającą „miseczką” na pięcie, więc zakup obuwia był dla mnie niezwykle trudny. Utknęłam głównie z butami do biegania i problemami ze stopą.

Znalezienie doktora Morse’a

Doktora Morse’a znalazłam w 2016 roku, kilka miesięcy przed najgorszym. Natychmiast pochłonęła mnie jego życzliwa natura. Wyjaśnił mi budowę układu limfatycznego, a wszystko, co mówił, miało wiele sensu. Szybko dowiedziałam się, że to, co wiedziałam o zdrowiu i diecie, było złe. W wieku 25 lat nigdy nie jadłam obiadu bez mięsa. Poważnie! Chyba że była to kanapka z dżemem i masłem orzechowym lub banan na śniadanie. Mój talerz zawsze miał na sobie produkty pochodzenia zwierzęcego. Jadłam to, co zwykle nazywane jest „zdrową” amerykańską dietą: dużo mięsa, jajek, warzyw, produktów pełnoziarnistych, mało cukru i jedzenia w restauracjach oraz picie alkoholu tylko podczas weekendów. Lubiłam gotować, bardzo dbałam o zdrowie i kondycję. Nie jadłam dużo owoców, ponieważ mają „tak dużo cukru”, częściej sięgałam po białko i warzywa. Po znalezieniu doktora Morse’a postanowiłam spróbować. Rzuciłam wszystko i przez tydzień jadłam tylko owoce. Czułam się niesamowicie! Moja skóra oczyściła się, wypróżniałam się kilka razy dziennie i miałam tony energii. Niepokój w moich jelitach zniknął, a ja czułam się lżejsza i szczęśliwsza. Co prawda przez cały tydzień myślałam o nachosach, które chciałam zjeść zaraz po tym, jak minie siedem dni, ale poza tym – wszystko było świetnie. Ze względu na moją długą listę problemów zdrowotnych postanowiłam w nowym roku zmienić dietę.

Wypadek

17 stycznia 2017

Przez zimowe warunki i własną głupotę wypadłam z autostrady i rozbiłam samochód. Moje plecy bardzo bolały i przez resztę tygodnia byłam w domu.

29 stycznia 2017

Niecałe dwa tygodnie później ponownie zahaczyłam autem na autostradzie. Plecy bolały więc jeszcze bardziej. Musiałam wziąć tydzień wolnego, który spędziłam na wypoczynku w łóżku. Fizjoterapeuta potwierdził mi, że jeden ze stawów nie był na swoim miejscu i dostałam leki. Wspominam o tym, ponieważ kręgosłup jest neurologiczną autostradą.

Luty 2017

Na początku lutego wyszłam na spacer z psem – pierwszy po wypadku samochodowym. Miałam na sobie nowe zimowe buty, które były bardziej ładne niż wspierające. Nagle poczułam intensywny ostry ból w kostce, aż krzyknęłam. Od tego momentu cierpiałam na okropny ból kostki, który pojawiał się podczas chodzenia i pulsował długo po nim. Nerwy niemal strzelały mi z bólu i zostawiały z płonącym pulsowaniem, które trwało wiele godzin. Czułam, że moja noga i stopa płoną, jazda autem była prawdziwą torturą. Ból odczuwałam nie tylko w stopie, kostce i łydce. Prawe biodro stało się tak wrażliwe, że ledwo mogłam założyć spodnie przy siadaniu. Ból pogarszał się wraz z upływem miesięcy i zaczynałam mieć depresję.

W marcu rozpoczęłam detoksykację – dietę zawierającą wszystkie owoce i niektóre ziołowe nalewki doktora Morse’a. Zaplanowałam (i częściowo zarezerwowałam) swoją wielką dwumiesięczną podróż latem po Europie i byłam zdeterminowana, aby do tego czasu wyleczyć stopę. Do końca maja ból w biodrze, nodze i stopie postępował i musiałam wziąć urlop, ponieważ nie mogłam już fizycznie do niej dojechać. Musiałam też wstrzymać detoksykację z powodu osobistych problemów, musiałam uporządkować swój stan psychiczny… Tak, zakończył się też mój związek i z tego powodu piłam. Dużo.

Zaczęłam detoksykację we wrześniu, a jak czasem bywa, sprawy znacznie się pogorszyły, zanim zdążyły się poprawić. Bez wchodzenia w techniczne szczegóły, wytłumaczę to tak, jak zostało wytłumaczone to mnie. Twoje ciało jest domem, a jeśli cierpisz na stan zapalny, to Twój dom płonie. Choroba to po prostu kwasy uwięzione w ciele, które pożerają tkanki i gruczoły, wywołując łańcuch nieprzyjemnych reakcji (objawów choroby). Najpierw musisz więc ugasić ogień, a następnie usunąć wszystkie obrażenia, bo nie możesz odbudowywać domu na spalonych fundamentach. To samo dzieje się z Twoim ciałem podczas detoksykacji – usuwasz stare, aby zacząć nowe. Mieszanie tych kwasów w celu ich usunięcia może powodować pewne gwałtowne reakcje, a normą jest pogorszenie się stanu, a potem jego polepszenie.

Wrzesień 2017

Pracując z kliniką doktora Morse’a na Florydzie przez Skype, zaczęłam moją dietę w 100% opartą na owocach z niestandardowym planem ziołowym. Moje biodro bolało bardziej i byłam w stanie jedynie kuleć do łazienki.

Po wypadku

Październik 2017

Od miesięcy wiedziałam, że to musi nadejść. Czułam, że to się stanie, ale nie odważyłam się powiedzieć tego głośno, ponieważ sama temu zaprzeczałam. Pulsujący ból kostki dotarł także do mojej lewej kostki. Na szczęście ból nerwów wciąż znajdował się w prawej stopie, ale pulsujący ból był teraz w obu kostkach. Musiałam zmienić kule na wózek inwalidzki i zostałam przykuta do łóżka, ponieważ poruszanie się stało się bardzo trudne i bolesne. Nie mogłam zrobić nic prostego, jak umycie zębów czy wstanie z łóżka. Mój wspaniały tata znalazł dla mnie świetny przedmiot – deskę na kółkach z dwiema poduszkami na kolana. Korzystałam z niej, by dojść do łazienki i z powrotem, przez wiele miesięcy nie wychylając nosa poza najwyższe piętro domu. Mieszkałam w łóżku i nie ruszałam się z byle powodu. Do poruszania się używałam swoich ramion i deski od taty – mogłam się przemieszczać, ale jednocześnie powodowało to ogromny ból. W oczach znajomych i członków rodziny, którzy odwiedzali mnie w tym stanie, widziałam smutek – szczególnie wtedy, gdy patrzyli, jak walczę o każdy ruch. W tym momencie byłam przykuta do łóżka, bardzo cierpiąca, przygnębiona, a moja twarz była okropnie dotknięta trądzikiem. Zaczęły wychodzić mi pryszcze nawet na plecach i klatce piersiowej, a nigdy nie miałam tego problemu.

hipoalergiczni-historia-katie2

Grudzień 2017

Zanim zaczęła boleć mnie noga, często ćwiczyłam i przy wzroście 162 cm ważyłam 56 kilogramów, z czego większość stanowiły mięśnie, a zawartość tłuszczu była niska. Kiedy upłynął grudzień, ważyłam 40 kilogramów i miałam poważny zanik mięśni w mojej dolnej części ciała. Jakby moje plecy łączyły się z nogami, zupełnie zapominając o biodrach. Nie przesadzam, mam zdjęcia z tego okresu. Moje nogi były tak chude, że przerażało mnie zwyczajne patrzenie na nie, łydki były wiotkie. Siedząc w saunie, obserwowałam swoją wiszącą luźno z piszczeli skórę – przypominało to tłuszcz z ramienia starszej pani. Ból w kostkach był nadal bardzo intensywny, podobnie jak ból nerwu w prawej stopie. Nawet coś tak prostego, jak oparcie stóp na ziemi podczas siedzenia na krześle powodowało, że nerwy wstrząsały moją nogą. Nie mogłam używać nóg do niczego – mięśnie poniżej kolan były bezużyteczne. Moje biodro było bardzo obolałe i zbyt intensywne poruszanie się mogło je unieruchomić. Unormowanie się zajęłoby mi wiele dni.

Naprawdę trudno było żyć.

Przed detoksykacją straciłam wiele włosów. W tym momencie jednak straciłam ich niemal połowę, wyciągałam całe kępki włosów. Dramatycznie się skróciły i przerzedziły przy końcówkach, mimo że ich nie ścinałam. Mogłam je już tylko upinać. Również płuca były w gorszej kondycji – musiałam odstawić marihuanę na jakiś czas, co zdarzyło mi się po raz pierwszy od 14. roku życia. Często walczyłam w nocy o normalny sen, ponieważ nie mogłam oddychać i polegałam tylko na moim olejowym dyfuzorze, wielu poduszkach, herbatce i specjalnej nalewce od doktora Morse’a. Spędziłam wiele nocy w wyprostowanej pozycji, ponieważ nie mogłam oddychać w pozycji leżącej. Musiałam zmienić detergent do prania, ponieważ nie tolerowałam silnego zapachu – w przeciwnym razie walczyłabym o każdy oddech. Jednocześnie przysięgałam sobie, że nigdy więcej nie użyję inhalatora, co było niezwykle trudne.

Najgorzej wyglądała jednak moja twarz – wszędzie miałam setki zaskórników… Zmieniły się w duże cysty, które przetrwały miesiąc, zanim całkowicie się spłaszczyły i zamieniły w czerwone kropki. Ulokowały się na policzkach, ustach i brodzie, sprawiając, że nie mogłam nic jeść ani mówić. Jeśli kawałek mojej skóry nie był objęty aktywnymi zmianami trądzikowymi, to był pokryty hiperpigmentacją z poprzedniego trądziku. Nie mogłam znaleźć centymetra zdrowej skóry. To wszystko było bardzo bolesne – mogłam spać tylko na swoich plecach, nie mogłam jeść jabłek i innych podobnych owoców, ponieważ nie mogłam tak szeroko otworzyć ust. Ból sprawiało mi mówienie i czasami musiałam kłaść lód na mojej twarzy. Nawet jeśli mogłabym wyjść z domu, i tak bym tego nie zrobiła.

Emocjonalnie czułam się jak na rollercoasterze. Nie byłam w depresji, ale czasami stany depresyjne przychodziły i odchodziły, co, jak zakładałam, było normalne w mojej sytuacji. Dziwne były wzloty, przeżywałam chwile czystej błogości, w których czułam się szczęśliwa i wdzięczna za to, że znalazłam sposób na wyzdrowienie – wiedziałam, że zdrowie nadejdzie. To było uczucie, którego wcześniej nie czułam – czysta wdzięczność, nadzieja i miłość. Wtedy odkryłam też w sobie stłumione wspomnienie napaści, o której zapomniałam. Nie byłam przygotowana na detoks emocjonalny. Doświadczyłam ekstremalnych wlotów i upadków, zwykle jedne po drugich, i wydaje mi się, że z wieloma kwestiami się pogodziłam. Odkryłam wtedy, że związek między zdrowiem a umysłem jest czymś bardzo potężnym.

Pisząc to teraz, wszystko mnie boli na myśl o tej biednej, kalekiej dziewczynie. Udręka psychiczna, którą przeżyłam podczas pierwszych 5-6 miesięcy detoksykacji, była intensywna. Żyłam w strachu. Wiedziałam jednak, że to jest ścieżka do zdrowia. Wchodząc na nią, wiedziałam, że najpierw musi się pogorszyć, zanim się polepszy, jednak wciąż czułam lęk, że wyleczenie mnie zajmie lata i utknę w tym samym miejscu przez resztę swojej dwudziestki. Ile jeszcze miałam stracić? Czułam się gorzej, moi bliscy bardzo się o mnie bali, ale wiedziałam, że muszę iść dalej.

Luty 2018

Mój ból w nerwie staje się mniej bolesny i oddycham lepiej!

Marzec 2018

Moje nerki zaczęły filtrować. To był duży punkt zwrotny – zgodnie z naukami doktora Morse’a. Nerki są jednym z głównych magazynów odpadów limfatycznych. Niektóre osoby zaczynają więc filtrować w ciągu pierwszych dwóch tygodni detoksykacji, a niektóre w ciągu roku. To zależy od stanu nerek, nadnerczy i przewodu pokarmowego. W moim przypadku było to sześć miesięcy. W marcu zaczęła się dziać prawdziwa magia.

Dosłownie dwa tygodnie po tym, jak mój organizm zaczął regularnie filtrować, dokonał się przełom prawie we wszystkich aspektach. Największy ból, jaki miałam w kostkach, dramatycznie ustąpił i po raz pierwszy od bardzo dawna chodziłam bez niczyjej pomocy. Czułam się jak jelonek Bambi, który stawia pierwsze kroki. Moje nogi były chwiejne, mięśnie zdezorientowane, a ja sama czułam się dziwnie, stawiając kroki bez bólu. Nie nosiłam nawet ortezy, a mój zwyczajny stan zapalny wokół kostki wcale mi nie przeszkadzał. Ostre pulsowanie, które odczuwałam wcześniej, teraz było bardzo przytępione. Aby przyzwyczaić mięśnie do chodzenia, zaczęłam powoli i kontynuowałam tę pracę.

Trądzik wreszcie zaczął się zmniejszać. Moja twarz ciągle wyglądała jak z horroru, ale stała się mniej przerażająca, przestały wyskakiwać małe białe zaskórniki. Plecy i klatka piersiowa całkowicie się rozjaśniły.

W tym momencie pomyślałam, że powinnam dodać trochę warzyw, aby uzyskać aminokwasy do budowy moich nowych nóg. Zaczęłam jeść sałatkę na obiad, ale trzymałam się tylko owoców i warzyw (żadnego oleju, octu, orzechów, nasion lub czegokolwiek ugotowanego). Zbudowałam trochę mięśni, ale ból kostki wrócił, a ścięgno w prawej stopie znów przeszło w stan zapalny. Wróciłam więc do zbudowanej przez mojego ojca deski.

Kwiecień 2018

Lewa kostka została całkowicie wyleczona i znów mogłam używać kul. Ból nerwowy zniknął.

Maj 2018

Ból w kostkach, który tak długo mnie unieruchamiał, w końcu zniknął! W obu kostkach! Nadal używałam jednak kul, ponieważ ścięgno owijające się wokół kostki i łydki było zaognione. Nadepnęłam też na coś twardego i naderwałam środkową część pięty.

Lipiec do połowy sierpnia 2018

Rzuciłam sałatki i wróciłam w 100% do owoców. Znowu zaczęłam brać zioła.

Połowa sierpnia 2018

Znaczące polepszenie! Ból w stopach stał się o wiele mniejszy, więc odrzuciłam moje kule. Musiałam nosić specjalne sandały z wkładkami, aby chodzić, ale mogły to być w zasadzie każde płaskie buty, do których pasowała wkładka. Nie mogłam chodzić na długie spacery, ale po raz pierwszy poczułam smak wolności. Wciąż chorowałam na trądzik, ale nie był już tak zły.

hipoalergiczni-historia-katie4

Wrzesień 2018

Nadal nie mogłam chodzić na długie spacery ani do centrum handlowego bez boleści w stopach, ale to był inny rodzaj bólu. Stopa była „rozdrażniona”, gdy za długo chodziłam, ale sprawiała wrażenie zresetowanej, gdy siadałam. Radziłam sobie z umiarkowanym, codziennym chodzeniem, ale jak dotąd nie wybrałam się na żadną wycieczkę do Costco. Czułam się podobnie jak w 2015 roku, gdy dostałam swoją ortezę, a nawet lepiej. Po ponad roku polegania na innych ludziach, wreszcie mogłam zająć się sobą. Załatwiałam sprawy, robiłam zakupy, jeździłam samochodem, rowerem i zaczęłam znów wychodzić na miasto. Powoli integrowałam się ze społeczeństwem i wróciłam do pracy w październiku.

Październik 2018 do maja 2019

Nadal odczuwałam ból w dolnej części pięty, gdy chodziłam boso po twardych nawierzchniach, co jest typowym przypadkiem zapalenia powięzi podeszwy. Przez jakiś czas mogłam chodzić po dywanie bez butów, ale zwykle nosiłam w domu kapcie z podstawową żelową wkładką za 14 dolarów. Mogłam nosić wszelkie płaskie buty z żelowymi wkładkami, które chciałam. Nigdy więcej bólu kostek, nerwu lub ścięgien, znów mogłam chodzić na długie spacery w lesie. Biodro znacznie się poprawiło, ale nadal przysparzało mi mnóstwa kłopotów. Uważam, że odegrało ogromną rolę w problemach ze stopami – bowiem wszystko jest połączone. Nie mogłam wykonywać żadnych wymagających ćwiczeń fizycznych, takich jak bieganie czy skakanie, ale mogłam chodzić na długie spacery i krótkie wędrówki.

Obecnie

Od czerwca 2019 roku chodzę bezboleśnie bez butów. Ciągle lubię nosić buty z dobrą, miękką amortyzacją i najlepiej z podparciem dla łuku stopy, ale po domu chodzę boso. Spacery nie mają już granic – w ostatnim miesiącu wędrowałam po górach! Za sprawą doktora Morse’a i uzdrawiającej sile owoców i ziół żyję bez żadnych ograniczeń i naprawdę nigdy nie byłam szczęśliwsza.

Gdy po raz pierwszy oglądałam wideo doktora Morse’a, przeskakiwałam przez wspominane przez niego duchowe aspekty – nie rozumiałam ich i wydawały mi się dziwne. Ale kiedy przeszłam detoksykację, zaczęłam widzieć, że ten proces zrzuca toksyny nie tylko z ciała, ale także z umysłu. Miałam duchowe przebudzenie. Teraz czuję połączenie z naturą i bogiem jak nigdy wcześniej i cieszę się małymi przyjemnościami w życiu.

Nawet teraz, po miesiącach bezbolesnego chodzenia, wciąż jestem lekko przytłoczona swoją zdrowotną podróżą. Nie mogę się nacieszyć spacerem do lasu – marzyłam o nim, będąc kaleką. Jestem niesamowicie dumna z siebie, że przetrwałam ciężkie czasy. I nie przestanę iść tą ścieżką! Będę kontynuowała jedzenie owoców i dietę raw do końca życia. Co do reszty moich dolegliwości, spójrzmy…

Trądzik znacznie się zmniejszył. Przestałam tracić włosy. Przebarwienia goją się w ułamku czasu. Nie mam już cyst, a moja twarz w niektórych miejscach jest gładka, choć ciągle ze znamionami. Po raz pierwszy w życiu wychodzę bez makijażu i maluję się tylko na specjalne okazje. Nadal mam trądzik, ale już go nie ukrywam, bo wiem, że za rok moja skóra będzie lśniła. Bycie atrakcyjną już nie jest dla mnie tak ważne. Wiem, że lepsze dni nadchodzą i mogę zaczekać.

Odwiedziłam moją znajomą – tą, która ma kota. Zostałam na ok. 18 godzin, spałam na jej kanapie, bawiłam się ze zwierzakiem. I tylko raz wydmuchałam nos. Nie potrzebowałam inhalatora ani nawet swojej specjalnej herbaty. Kto wie, może zostanę „kocią mamą”… Alergia? Nie istnieje lub nie jest tak duża. Nie mam zatkanego nosa. Od kiedy przeszłam na dietę raw, moje oczy nie spuchły ani razu.

Nie użyłam swojego inhalatora od 2017 roku. Kiedyś byłam zależna od używania inhalatorów w wielu przypadkach, dzisiaj mam znacznie zwiększoną jakość życia. Każdego dnia dziękuję Bogu za to, że moje płuca wyzdrowiały. Jeszcze nie mogę potwierdzić, jak bieganie wpływa na moje płuca, ale spędziłam ostatnie lato pływając, kajakując i jeżdżąc na rowerze bez żadnych problemów. Nadal nie mogę wdychać większości perfum, ale płuca są o wiele mniej na nie wrażliwe.

Minęło dużo czasu, zanim regularnie zaczęłam miesiączkować. Kluczem była dieta raw. Co do seksu… Cóż, w końcu przytrafiła mi się przygoda po tak długiej przerwie. Seks nie tylko był całkowicie wolny od bólu i krwi, ale i przeżycia były bardziej intensywne.

Zaparcia, z którymi miałam do czynienia przez całe życie, minęły od momentu, gdy zaczęłam jeść surowe produkty i przygotowywałam się do detoksu. W rzeczywistości już przejście na weganizm zmieniło mój świat. Jednak jeśli oszukiwałabym z pszenicą, mój brzuch przypominałby balon przez trzy dni – i to pomimo częstych wypróżnień. Dlatego teraz jeśli zdecyduję się nagrodzić siebie gotowanym jedzeniem, pozostanę na diecie bezglutenowej.

Szczelina odbytu jest „w fazie remisji”. Oszukuję swoją dietę detoksykacyjną mniej więcej raz w miesiącu i taki jednorazowy wyskok potrafi spowodować, że pojawia się całkowicie nowa szczelina. Ale gdy tylko wracam do diety surowej, wszystko jest w porządku. Wydedukowałam, że to ziarna są najgorszym winowajcą, więc ich już unikam i nie mam problemu. Bez względu na wszystko, nie będę już jeść glutenu. Od dawna nie mam też hemoroidów.

Kilka szczegółów:

  • Moje dziąsła krwawiły za każdym razem, gdy je szczotkowałam i mogłam używać tylko najdelikatniejszych szczoteczek manualnych. Teraz myję zęby elektryczną szczoteczką, a dziąsła nigdy mi nie krwawią!
  • Kiedy miałam 18 lat, miałam bardzo wrastający paznokieć i musiałam poddać się operacji. Od tamtej pory, gdy naciskałam na konkretne miejsce na palcu, czułam spory ból. Podczas detoksykacji to samo miejsce pulsowało przy najmniejszym dotknięciu przez około tydzień. Pewnego dnia ból całkowicie zniknął – bez względu na to, gdzie stosowałam nacisk. Od tego czasu paznokieć wygląda, jakby obumarł, a w jego miejsce rośnie nowy.
  • Zniknęła maleńka brodawka na moim kolanie.
  • Mogę nosić tanie kolczyki, a dotychczas każdy tani metal natychmiast zraniłby moje uszy.
  • Wcześniej odczuwałam wiele lęków. Teraz jestem spokojna, mam o wiele więcej pewności siebie.
  • O wiele mocniej współczuję, kocham ludzi, zwierzęta, a zwłaszcza przyrodę.
  • Przez sześć lat miałam wzdłuż paznokcia linię, która pękałaby, gdybym przekroczyła określoną długość paznokcia. Teraz zniknęła, a moje paznokcie są twarde i gładkie.

Przede wszystkim MOGĘ WRESZCIE CHODZIĆ! Zsiadłam z wózka inwalidzkiego po miesiącach leżenia w łóżku. Wyeliminowałam niszczący ból, który tak długo mieścił się w moich kostkach. Ból nerwów, który rozsadzał prawą stopę, zniknął całkowicie. Nie muszę już nosić brzydkich butów do biegania z solidnym podparciem kostki i pięty. Po raz pierwszy od 2015 roku łuk stopy nie sprawia mi bólu. Biodro znów wydaje się prawie normalne – nie mam już poczucia, że mięsień został rozłożony z jednej strony. Mogę spać z dowolnej strony i ponownie postawić laptopa na kolanach. Zyskałam kilka cali mięśni w nogach, jedząc owoce i odrobinę warzyw.

Wiedziałam, że ten sposób życia mnie uratuje, ale nie spodziewałam się, że tak wiele zmieni. Tak wiele rzeczy odpuściłam: nie denerwuję się już drobiazgami, które sprawiały, że kipiałam z nerwów. Jestem szczęśliwa i tak naprawdę nic mnie nie wprowadza w zły humor. Jeśli na coś się wściekam, to wiem, że złość zniknie w kilka minut, ale zanim to się stanie, pozwalam, aby emocje przeniknęły przeze mnie. Myślę pozytywnie, a kiedy wkradają się negatywne myśli, rozpoznaję je i dokonuję mentalnej zmiany. Wyćwiczyłam się w tym i przestałam się zamartwiać rzeczami, nad którymi nie mam kontroli. Opanowałam swój niepokój. Zawsze czułam się pewna swojego wyglądu, kiedy nosiłam makijaż, ale teraz jestem jeszcze bardziej pewna siebie, mimo że wyglądam znacznie gorzej! Uczę się znów siebie kochać.

Następstwa

Gdy byłam młodsza, grałam sama ze sobą w grę „czy wolałabyś” – chciałam sprawdzić, ile byłabym w stanie poświęcić, aby odzyskać czystą skórę. Teraz się z tego śmieję, ponieważ wówczas był to szczyt moich problemów. Dzisiaj jestem po ostatecznym rozrachunku. Zrezygnowałam z jedzenia, przyjaciół, życia towarzyskiego, pracy, alkoholu, imprez.

A przecież mogłabym żyć o kulach lub na wózku, nie musiałabym prowadzić samochodu. Mogłabym dalej udawać, że nie odczuwam bólu przez cały czas, a w weekendy bawić się w barach. Mogłabym poddać się lekom przeciwbólowym i nerwowym – jestem pewna, że bym ich potrzebowała, ponieważ sytuacja ciągle by się pogarszała. Pewnie wylądowałabym na wózku inwalidzkim do końca życia.

Miałam jednak wybór i jestem niezwykle wdzięczna, że znalazłam doktora Morse’a przed tym, jak podjęłam decyzję.

Choroba była najlepszym, co mnie spotkało.

Poznanie układu limfatycznego i jego związku z prawidłową czynnością nerek było dla mnie prawdziwą zmianą paradygmatu. Odwróciło mój świat do góry nogami – zdrowie jest naprawdę proste, kiedy wracasz do tego, co zaplanowała natura. Choć trudno mi było przebrnąć przez miesiące, w których mój stan się pogorszył, to dzisiaj wiem, że było to wiele warte.

Przez resztę życia planuję być na diecie o wysokiej zawartości owoców i pozostawić ok. 80% swojego surowego pożywienia. W ciągu kilku ostatnich miesięcy ponownie pojawiły się na moim talerzu orzechy i nasiona, lubię też przygotowywać wysokiej jakości jedzenie z surowych produktów.

hipoalergiczni-historia-katie5

Dr Morse mnie uratował. Choroba nie zagrażała mojemu życiu, ale doktor uratował mnie przed bólem na wózku inwalidzkim, co uważam za równie cenne. Nauczył mnie, jak się ratować.

Twoje zdrowie jest w Twoich rękach. Nie pozwól lekarzowi dyktować Twojej przyszłości, mówić, co możesz, a czego nie możesz robić. Ja sama pokładałam ślepą wiarę w tych ludziach. Nigdy nie kwestionowałam tego, czego się uczyli, ponieważ to nauka, prawda? A przecież ignorujemy oczywisty fakt, że przemysł farmaceutyczny jest jednym z najlepiej zarabiających przemysłów na świecie, co wyraźnie przekłada się na bogatych zarabiających na naszych chorobach. Nasz system zdrowotny nie został zaprojektowany, aby Cię wyleczyć, tylko uzależnić Cię od różnych leków w celu zatuszowania Twoich objawów. To nie Twój lekarz jest potworem – to system. Nie jesteśmy stworzeni do przetwarzania chemikaliów – jesteśmy stworzeni do przenikania natury. Zdaję sobie sprawę, że moja historia brzmi szalenie, ponieważ jest sprzeczna ze wszystkim, co dotychczas słyszeliśmy o jedzeniu… Pytają mnie, gdzie jest białko, gdzie witamina B12 i czy nie jestem głodna. Dla mnie dzisiaj to już inny świat. Masz możliwość kwestionować normy. Czy pójdziesz w ślady społeczeństwa, ponieważ „tak robili moi rodzice i ich rodzice”? Rozejrzyj się, dokąd nas to doprowadziło. Ludzkość nigdy nie była bardziej chora!

Prawdziwa detoksykacja nie jest łatwym rozwiązaniem – wymaga ciężkiej pracy, poświęcenia, cierpliwości, ale dotyczy przyczyn choroby, dzięki czemu można ich się na dobre pozbyć. Możesz mieć wątpliwości, co do swojej siły woli. Kluczem jest zrozumienie, jak działa detoks i prawdy o ludzkim ciele. Obecnie pracuję nad opracowaniem programów detoksykacyjnych i protokołów ziołowych, dzięki czemu mogę przekuć swoją pasję na realną pomoc ludziom.

Swoją historię dedykuję tacie: mojemu największemu fanowi, zwolennikowi i przyjacielowi. Nigdy nie wątpiłeś we mnie i chociaż nie rozumiałeś tego procesu, Twoje wsparcie i zaufanie sprawiły, że świat się zmienił. Dziękuję za noszenie przez całe lato kilogramów arbuzów do mojego pokoju. Za cotygodniowe wycieczki do Costco, ponieważ nalegałeś, że muszę mieć najlepsze czerwone grejpfruty przez całą zimę. Za wszystkie wycieczki do sklepu spożywczego, torby z winogronami, specjalne owoce, których nigdy nie próbowałam, ale chciałeś mnie nimi zaskoczyć. Za robienie wszystkiego, co sprawiało, że się uśmiechałam, chociaż czasami nie mogłam. Nie zrobiłabym tego bez Ciebie.


Oryginalna historia opublikowana została na stronie: https://alkalineadventuress.com/my-story.

Zostaw komentarz

2 Comments

  1. Ale historia ,można by wielu ludzi obdarować chorobami które miała jedna biedna dziewczyna ,aż się wierzyć nie chce ,że jedzenie ma taki wpływ na zdrowie człowieka ,może bym nie uwierzyła ale po tym ,kurcze ,aż się chce spróbować ….

  2. ale historia ,naprawdę jestem zaskoczony , pozytywnie oczarowany ta historią ,dziękuję za emocje , za doświadczenie którym się dzielisz tu i teraz ,to może komuś uratować zdrowie a może zaoszczędzić lata cierpień…

Wyślij komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *